#215 Znaczenie fotografii produktowej w e-commerce

fotografia-768x369

Na przestrzeni ostatnich lat kupowanie w Internecie stało się niezwykle popularne. To doskonała alternatywa dla zakupów w sklepach stacjonarnych. W szybki i wygodny sposób, bez wychodzenia z domu, możemy zdobyć tysiące interesujących nas produktów. Nikt jednak nie lubi kupować przysłowiowego kota w worku. W tradycyjnych marketach mamy możliwość zobaczenia i dotknięcia towarów. E-sklepy, by być konkurencyjnymi, również musiały wypracować swoisty sposób przekazu, który wzbudzi zainteresowanie klientów i pozwoli im zaangażować się w kampanię sprzedażową.

Partnerem lekcji jest: DDDStudio

Dziś dowiesz się:

– dlaczego warto zadbać o wysokiej jakości zdjęcia,
– czy zdjęcia mogą wpłynąć na reklamację,
– jakie fotografie najlepiej sprzedają.

Od hieroglifów do emotikonek

Nie ulega wątpliwości, że człowiek myśli obrazowo. Rysunkami posługiwano się od zarania dziejów. W ten sposób można przedstawić, zarówno rzeczy proste, jak i pojęcia abstrakcyjne. Zgodnie z badaniem The Power of Visual Communication, aż 80% informacji, które na co dzień przyswajamy i zapamiętujemy to właśnie obrazy. Komunikacja niewerbalna ma więc znaczenie niepoślednie. Nie bez przyczyny twórcy reklam zasypują nas filmami i fotografiami, w social mediach królują memy oraz gify, a my nie wyobrażamy sobie konwersacji za pośrednictwem powszechnie dostępnych komunikatorów bez wszechobecnych „emotek”. Wirtualny świat jest pełen obrazów, bez nich byłby nudny.

Zrzut ekranu 2018-02-15 o 12.06.46

Zdjęcia w e-commerce

Wykorzystywanie fotografii w sprzedaży wirtualnej jest obligatoryjne. Pełnią one ważne funkcje m.in.: budują rozpoznawalność danej marki oraz zaufanie do e-sprzedawcy. Zgodnie z opinią Microsoftu, jeżeli strona internetowa nie zainteresuje nas w ciągu 15 sekund, to opuszczamy ją bez kupowania produktu. Opis produktu jest istotny, ale to dobre zdjęcie przykuwa uwagę. Liczy się pierwsze wrażenie. Wiele prawdy jest w stwierdzeniu, że jemy oczami. W tym kontekście konsumowanie zdecydowanie nabiera szerszego znaczenia. Internetowe sklepy sprzedają, nie tyle sam produkt, co wyobrażenie o nim.

Zrzut ekranu 2018-02-15 o 12.07.36

Aby robić to skutecznie, muszą operować coraz bardziej profesjonalnymi i kompleksowymi ofertami, ponieważ rynek e-commerce nieustannie rośnie w siłę, a co za tym idzie, konsumenci mają coraz szerszy i bardziej zróżnicowany wybór. Jak podaje raport Bisnode, w Polsce mamy już ponad 20 tys. e-sklepów (wartość e-commerce sięga ok. 40 mld złotych), więc, żeby sprzedawać, trzeba się postarać i być lepszym od konkurencji.

Co to są zdjęcia produktowe

Fotografie produktowe, obok ceny i rzetelnego opisu rzeczy, są istotnymi czynnikami determinującymi atrakcyjność produktu w oczach konsumenta. Klienci oczekują, że fotografie wiernie oddadzą rzeczywiste cechy wyrobów. Kupujący lubią obejrzeć towar pod każdym kątem, zanim zdecydują się na kupno. Temu służą tzw. zdjęcia 360. Zdjęcia poglądowe, które często nie są adekwatne do stanu faktycznego, już nie wystarczą. Nawet Prezes UOKiK-u stwierdził, iż zdjęcie znajdujące się w ofercie decyduje o tym, czy zawrzemy umowę ze sprzedawcą, a zatem musi ono być konkretne i spełniać pewne wymogi. Źle dobrane fotografie wprowadzają w błąd i mogą być powodem zwrotu towaru, co nie jest wcale w interesie właściciela e-sklepu.

5

Statystyki wirtualnych sprzedaży pokazują, że zwracamy aż 47% zakupionych produktów, które nie spełniają naszych oczekiwań. 22% zwrotów jest uzasadnianych różnicą pomiędzy zdjęciem a prawdziwym produktem. 7% zwracających twierdzi, że otrzymało towar innego koloru niż prezentowany na zdjęciu. To pokazuje, jak wielka jest skala zamieszczania w ofertach sprzedażowych, niemających nic wspólnego ze stanem faktycznym, obrazów.

Jak powinno wyglądać dobre zdjęcie produktowe

Dlaczego zdjęcie jest tak ważne, a sam opis produktu nie wystarczy? Tekst pisany jest istotny, ponieważ informuje o cechach produktu oraz pozycjonuje stronę danego sprzedawcy. Z kolei obraz sprawia, że klient zaczyna odczuwać chęć posiadania przedstawionej rzeczy. Opis i obraz powinny zatem idealnie ze sobą współgrać i wzajemnie się uzupełniać. Zdjęcia powinny spełniać następujące kryteria:
° ostrość na optymalnym poziomie;
° wierne oddanie kolorów;
° odpowiednie oświetlenie.
Zrzut ekranu 2018-02-15 o 12.06.10
Innymi słowy, fotografie produktowe muszą spełniać wymóg najlepszej jakości. Sposób przedstawienia zależy od tego, co de facto sprzedajemy, ale zasadniczo towar powinien być osadzony w naturalnej scenerii, np. fotel najlepiej sfotografować w salonie wśród innych mebli. Wówczas klient może wyobrazić sobie, jak ten sam produkt będzie wyglądał w jego domu. Z kolei ubrania najlepiej prezentować na modelach, wtedy wyglądają najbardziej funkcjonalnie. Różne produkty można ze sobą zestawiać. Z pewnością na wyobraźnię konsumenta lepiej zadziała zdjęcie zegarka obok pudełka zapałek niż sztywny opis jego gabarytów. Dobre zdjęcia produktowe można wykonać nawet w warunkach domowych, bez użycia namiotu bezcieniowego. Czasem warto zagrać światłem, wszystko zależy od towaru. Należy pamiętać jednak o tym, że fotografie produktowe nie mogą być zbyt artystyczne, lecz wręcz przeciwnie: stawiające na realizm. Tego oczekują kupujący.

Packshoty i softboxy

Packshoty to zdjęcia wykonane na białym, nieskazitelnym tle, które sprawdza się w 99% przypadków. Biel nie jest ekspansywna, zatem naturalne barwy produktów zostają odpowiednio wyważone. Problemów mogą nastręczyć towary o błyszczącej fakturze odbijającej światło. Efekt nieestetycznych cieni niwelują tzw. softboxy. Dobrym trikiem jest fotografowanie produktów na tle szyby, daje to możliwość pełnowymiarowego spojrzenia na produkt.

mamissima

Fotografuj i sprzedawaj

By nasza oferta cieszyła się popularnością, warto postawić na dobre zdjęcia produktowe. W mediach społecznościowych istnieją grupy zrzeszające ludzi kupujących online. Na przykładowej grupie poświęconej zakupom na portalu AlliExpress, kupujący wymieniają się zdjęciami zakupionych towarów, oceniając zgodność produktu ze zdjęciem zamieszczonym na aukcji. W ten sposób buduje się opinie o danym sprzedawcy. Osoby publikujące rzetelne zdjęcia cieszą się wiarygodnością w oczach konsumentów. Stąd prosty wniosek: zdjęcia produktowe mają moc przyciągania bądź zniechęcania klientów. Warto więc zainwestować w dobre zdjęcie. Jeżeli sami nie potrafimy go wykonać, możemy to zlecić studiu fotograficznemu. Już teraz wielu fotografów ogłasza specjalistyczne usługi w ramach fotografii produktowych, a w przyszłości z pewnością będzie ich więcej.

Zobacz również artykuły o podobnej tematyce

B2E, czyli skuteczne wsparcie organizacji pracy
B2E banner

Jak sprawić, by organizacja efektywnie funkcjonowała na współczesnym rynku? Każdy kto prowadzi firmę wie, że kwestia ta potrafi spędzać sen...

Aplikacja mobilna brakującym ogniwem omnichannel?
aplikacja mobilna

W 2018 r. strategia omnichannel wydaje się standardem. Wszystkie liczące się marki posiadające sieć sklepów stacjonarnych połączyły w większym lub...

Czy człowiek może być kolorem? Kapitał ludzki, jako największa wartość w organizacji
ludzie-1

Chcąc prowadzić innowacyjną i ponadczasową firmę należy bacznie obserwować indywidualne predyspozycje pracowników. Nie każdy z nich nadaje się do pracy...

Zobacz więcej wpisów
  • http://oferownik.pl Robert Marketingowiec

    Nie da się być mocnym we wszystkich kanałach komunikacji, trzeba sobie wypracować te które najbardziej się wybijają i się ich trzymać.

  • Marcin

    „Dawno temu skupialiśmy się na ważnych rzeczach, czyli rozwiązywaniu problemów i logice biznesowej. Dzisiaj jesteśmy prawie całkowicie skoncentrowani na abstrakcji i generalizacji.” – i to wszystko wina frameworków? Czy to wina cegieł i zaprawy że murarze krzywo wybudowali mur, czy jednak problemem było nieprofesjonalne podejście fachowców, którzy ubzdryngoleni przyszli do pracy? Nie możemy zrzucać winy na narzędzia, za to że źle tworzymy aplikacje. Powinniśmy raczej starać się dostrzec fakt, że problem leży w nas samych i spróbować go zrozumieć… oraz coś z nim zrobić. I na pewno nie jest metodą na ów problem podejście, że „powinniśmy używać PHP, a nie architektury do budowania aplikacji” – taki tok rozumowania jest idealnym dowodem na to jak wiele osób nie rozumie czym jest architektura. Architektura to nie framework! Posłużę się kolejnym odwołaniem do budownictwa: czy patrząc na kościół pierwsze co widzimy to to, z czego jest on zbudowany czy raczej jakie jest jego przeznaczenie. Albo: czy widząc bramę pierwszą naszą myślą jest „użyli cegieł z Castoramy i wkrętarki boscha” czy raczej „to jest brama – służy do tego by gdzieś wejść lub skądś wyjść”?
    To prawda – we współczesnym programowaniu zapominamy o logice biznesowej, ale nie jest to wina architektury, tylko raczej braku dyscypliny w nas samych – nie interesuje nas to, nas jara głównie fakt że piszemy np. w kotlinie bo to jest teraz modne. „Zrobię to na symfony, zapytania puszczę doctrinem a obiekty będę serializować jms’em” – to nie jest opis architektury, to lista zakupów – jakich narzędzi potrzebuję by zrealizować cel. Szkoda tylko, że przez to cel ląduje na drugim (albo i nawet dziesiątym) miejscu – a celem jest np. zbudowanie aplikacji do przechowywania dokumentów. Ale to nie decyzja twórców bibliotek/frameworków, że cel staje się dla nas mało istotny. To nie Fabien Potencier każe nam całą logikę wrzucać do akcji w kontrolerze, to nie Jonathan Wage podpowiada nam, by nasze biznesowe obiekty bezpośrednio wywoływały doctrine’a! To my, my programiści sami doprowadzamy do tego, że nasze aplikacje przypominają niestrawione resztki pokarmu które codziennie zostawiamy w porcelanowym ekspresie. I póki nie nauczymy się odseparowywać logiki biznesowej od narzędzi to dalej będziemy tworzyć legacy code.
    Co do argumentu, że niektóre z zależności mogą zostać po kilku latach porzucone i nie będą dalej rozwijane… serio? I proponujesz phpti jako alternatywę do twiga albo smarty? Wszystko może zostać po kilku latach porzucone, to do obowiązków programisty należy m.in. nie pozwolić na to, by moduły/komponenty nie były sprzężone z innymi elementami czy zewnętrznymi bibliotekami.
    A co do bogactwa wiedzy i tego co się dzieje pod maską – ogólnie nie powinno się używać narzędzi, których się nie rozumie: jak działają, dlaczego tak działają itp. By potem nie było sytuacji w stylu senior piszący od 5 lat w laravelu nie potrafi odpowiedzieć na rozmowie kwalifikacyjnej na pytanie „Co robi funkcja die()?”…

    TL;DR: nie zgadzam się 😉