#230 Własna aplikacja mobilna – dlaczego warto spróbować?

aplikacje-768x369

Zakupy online coraz to częściej dokonywane są za pomocą telefonu komórkowego. Każdego roku mówi się, że nadszedł czas mobile i trochę w tym prawdy. Wszystko dlatego, że rok do roku wzrasta liczba transakcji dokonywanych przy pomocy telefonów. Warto zauważyć jednak, że dużo zakupów pochodzi z dedykowanych aplikacji, które dla wielu klientów są alternatywą dla stron responsywnych. Aplikacje dają możliwości, które często są tak bardzo pożądane przez kupujących. Czy warto więc inwestować w tego typu rozwiązania? Wydaje się, że tak.

Z dzisiejszej lekcji dowiesz się:

          • jaki wygląda rynek aplikacji mobilnych w Polsce
          • dlaczego warto zainwestować w aplikację
          • jak powinna wyglądać idealna appka

Aplikacja mobilna to kolejny punkt styku z marką

Każdego dnia korzystamy z dziesiątek jak nie setek aplikacji. Zaczynając od tych do obsługi social mediów, poprzez aplikacje do obróbki zdjęć, a kończąc na tych do bankowości internetowej. Wśród nich są także aplikacje zakupowe, które pozwalają nam w łatwy sposób przejrzeć ofertę sklepu lub też złożyć zamówienie. Jak podaje ComsScore łącznie użytkownicy telefonów z systemem iOS oraz Android spędzają 86% czasu używając aplikacji, a tylko 14% czasu poświęcają na korzystanie z przeglądarki internetowej.

Jeśli przyjrzymy się danym dotyczącym rynku e-commerce w Polsce, to widać, że lubimy telefony komórkowe i lubimy wykorzystywać je do robienia zakupów online. Izba Gospodarki elektronicznej informuje, że 1/3 Polaków robi zakupy przez urządzenia mobilne, a 41% korzysta z aplikacji zakupowych. Wśród najpopularniejszych są: Allegro, OLX, Rossmann, a także AliExpress. Polacy pokochali tanie zakupy z Chin. Jeśli rozpatrzymy informacje, które podaje IGE pod względem zasięgów to okazuje się, że czołowymi są: OLX.pl (zasięg 17,59%), Allegro (14,16%), Rossmann (14%) i AliExpress (11,86%). Warto też zwrócić uwagę na to, że z aplikacji korzystamy cały czas, jednak okres Świąt Bożego Narodzenia, czy też miesiące wyprzedażowe generują największy ruch oraz obrót.

Przewaga aplikacji nad innymi kanałami komunikacji

Aplikacja mobilna pozwala marce na działania, które nie zawsze są dostępne w innych kanałach sprzedażowych. W dużej mierze dzięki nim klient otrzymuje wszystkie potrzebne informacje. W aplikacji do sprzedaży biletów nie tylko zobaczy on informację o nadchodzących wydarzeniach, ale także będzie miał zapisane wszystkie bilety, będzie mógł ocenić koncert, czy zobaczyć kto ze znajomych pojawi się na imprezie. Dedykowane appki kurierów pozwalają na zamówienie kuriera, sprawdzenie statusu przesyłki, a nawet tworzenie książek adresowych i nadawczych. Lokale usługowe używają ich do rezerwacji, a aplikacja dla graczy od Microsoft umożliwia śledzenie postępów w grach, komunikowanie się z innymi osobami i co najważniejsze, robienie zakupów z poziomu telefonu komórkowego. Rossmann pozwala swoim klientom robić listy zakupów, składać zamówienia, a także uczestniczyć w programie lojalnościowym.

Tutaj dochodzimy do jednej z najważniejszych możliwości aplikacji zakupowych. Dzięki nim możemy łatwo personalizować ofertę i dostosowywać przekaz reklamowy do użytkownika. Wszystko dlatego, że zakładając konto w aplikacji kupujący wielokrotnie zmuszony jest, do podania danych osobowych, daty urodzenia, czy też preferencji zakupowych. Na podstawie tych danych (muszą być zebrane zgodnie z obowiązującym prawem) możemy dużo łatwiej personalizować przekaz reklamowy. Ja jak wiadomo, kupujący online lubią spersonalizowane zakupy. W przypadku aplikacji mamy praktycznie nieograniczone możliwości. Kupony rabatowe, darmowe sample, triale – to wszystko może być w łatwy sposób dostarczone użytkownikowi apki.

Idealna aplikacja, czyli jaka?

Badania firmy Criteo pokazują, że 77% użytkowników usuwa aplikację do trzech dni od momentu jej zainstalowania. Jednym z głównych powodów, to brak interesujących funkcji lub po prostu nie spełnia ona oczekiwań użytkowników. Mówi się nawet, że pierwsze kilka minut decyduje o tym, czy appka pozostanie na telefonie, czy wyląduje w koszu. Najważniejsze cechy aplikacji mobilnych to:

  • szybkie i bezproblemowe działanie – podobnie, jak ze stronami www, tak samo jest z aplikacjami. Jeśli są one wolne, jeśli poszczególne zakładki zbyt długo się ładują, to możemy być pewni, że takie oprogramowanie szybko wyląduje w koszu.
  • stabilność działania – appka powinna działać tak samo dobrze online jak i offline. Jeśli zgubi ona połączenie z siecią, to warto by zapisywała koszyk lub umożliwiała odzyskanie straconych danych. Dodatkowo nie może być sytuacji, w których następują niespodziewane wyłączenia lub zwieszenia.
  • prostota – aplikacje mobilne muszą być intuicyjne i proste w obsłudze. Zbyt skomplikowane nie będą atrakcyjne dla odbiorców. Warto aby budowane one były według zasad UX.
  • różnorodność opcji – czyli w dużym skrócie mowa o funkcjonalnościach. Aplikacja sprzedażowa powinna pozwolić zapłacić na wiele sposobów za towar, wybrać różne sposoby dostawy, umożliwić zapisać koszyk, czy też listę zakupów. To tylko przykłady.

Co wybrać?

Wiele marek nadal nie korzysta z dedykowanych aplikacji, bowiem porzuca je na poczet responsywnej strony. Czasem jest to dobre rozwiązanie. Wszystko zależy od tego, jak duży ruch pochodzi z mobilnych urządzeń, jak duży jest wskaźnik porzuconych koszyków, a także konwersji. Dodatkowo, czy jest jakiś odsetek transakcji, które nie dochodzą do skutku z jakiś innych powodów? W takich sytuacjach warto pomyśleć, czy można to zmienić i sprawdzić, czy aplikacja mobilna może być rozwiązaniem tych problemów. Zawsze warto spróbować.

Tagi: Własna aplikacja mobilna – dlaczego warto spróbować?

Zobacz również artykuły o podobnej tematyce

B2E, czyli skuteczne wsparcie organizacji pracy
B2E banner

Jak sprawić, by organizacja efektywnie funkcjonowała na współczesnym rynku? Każdy kto prowadzi firmę wie, że kwestia ta potrafi spędzać sen...

Aplikacja mobilna brakującym ogniwem omnichannel?
aplikacja mobilna

W 2018 r. strategia omnichannel wydaje się standardem. Wszystkie liczące się marki posiadające sieć sklepów stacjonarnych połączyły w większym lub...

Czy człowiek może być kolorem? Kapitał ludzki, jako największa wartość w organizacji
ludzie-1

Chcąc prowadzić innowacyjną i ponadczasową firmę należy bacznie obserwować indywidualne predyspozycje pracowników. Nie każdy z nich nadaje się do pracy...

Zobacz więcej wpisów
  • http://oferownik.pl Robert Marketingowiec

    Nie da się być mocnym we wszystkich kanałach komunikacji, trzeba sobie wypracować te które najbardziej się wybijają i się ich trzymać.

  • Marcin

    „Dawno temu skupialiśmy się na ważnych rzeczach, czyli rozwiązywaniu problemów i logice biznesowej. Dzisiaj jesteśmy prawie całkowicie skoncentrowani na abstrakcji i generalizacji.” – i to wszystko wina frameworków? Czy to wina cegieł i zaprawy że murarze krzywo wybudowali mur, czy jednak problemem było nieprofesjonalne podejście fachowców, którzy ubzdryngoleni przyszli do pracy? Nie możemy zrzucać winy na narzędzia, za to że źle tworzymy aplikacje. Powinniśmy raczej starać się dostrzec fakt, że problem leży w nas samych i spróbować go zrozumieć… oraz coś z nim zrobić. I na pewno nie jest metodą na ów problem podejście, że „powinniśmy używać PHP, a nie architektury do budowania aplikacji” – taki tok rozumowania jest idealnym dowodem na to jak wiele osób nie rozumie czym jest architektura. Architektura to nie framework! Posłużę się kolejnym odwołaniem do budownictwa: czy patrząc na kościół pierwsze co widzimy to to, z czego jest on zbudowany czy raczej jakie jest jego przeznaczenie. Albo: czy widząc bramę pierwszą naszą myślą jest „użyli cegieł z Castoramy i wkrętarki boscha” czy raczej „to jest brama – służy do tego by gdzieś wejść lub skądś wyjść”?
    To prawda – we współczesnym programowaniu zapominamy o logice biznesowej, ale nie jest to wina architektury, tylko raczej braku dyscypliny w nas samych – nie interesuje nas to, nas jara głównie fakt że piszemy np. w kotlinie bo to jest teraz modne. „Zrobię to na symfony, zapytania puszczę doctrinem a obiekty będę serializować jms’em” – to nie jest opis architektury, to lista zakupów – jakich narzędzi potrzebuję by zrealizować cel. Szkoda tylko, że przez to cel ląduje na drugim (albo i nawet dziesiątym) miejscu – a celem jest np. zbudowanie aplikacji do przechowywania dokumentów. Ale to nie decyzja twórców bibliotek/frameworków, że cel staje się dla nas mało istotny. To nie Fabien Potencier każe nam całą logikę wrzucać do akcji w kontrolerze, to nie Jonathan Wage podpowiada nam, by nasze biznesowe obiekty bezpośrednio wywoływały doctrine’a! To my, my programiści sami doprowadzamy do tego, że nasze aplikacje przypominają niestrawione resztki pokarmu które codziennie zostawiamy w porcelanowym ekspresie. I póki nie nauczymy się odseparowywać logiki biznesowej od narzędzi to dalej będziemy tworzyć legacy code.
    Co do argumentu, że niektóre z zależności mogą zostać po kilku latach porzucone i nie będą dalej rozwijane… serio? I proponujesz phpti jako alternatywę do twiga albo smarty? Wszystko może zostać po kilku latach porzucone, to do obowiązków programisty należy m.in. nie pozwolić na to, by moduły/komponenty nie były sprzężone z innymi elementami czy zewnętrznymi bibliotekami.
    A co do bogactwa wiedzy i tego co się dzieje pod maską – ogólnie nie powinno się używać narzędzi, których się nie rozumie: jak działają, dlaczego tak działają itp. By potem nie było sytuacji w stylu senior piszący od 5 lat w laravelu nie potrafi odpowiedzieć na rozmowie kwalifikacyjnej na pytanie „Co robi funkcja die()?”…

    TL;DR: nie zgadzam się 😉