New Balance Polska planuje rozwój działań omnichannel

nb

New Balance Polska został laureatem nagrody New Balance Global Awards. Wręczenie wyróżnienia odbyło się w Atlancie, podczas międzynarodowego spotkania wszystkich przedstawicieli marki New Balance. Polska firma doceniona została w kategorii “najlepszy dystrybutor na świecie”.

Jest to dla nas ogromne wyróżnienie, szczególnie że w tym roku przypada rocznica studziesięsiolecia istnienia marki New Balance – stwierdza Arkadiusz Kotula z nbsklep.pl


Marka w połowie XX wieku zasłynęła z produkcji najlepszej jakości obuwia biegowego. Dlatego z okazji stu dziesięciu lat istnienia, New Balance Polska realizuje ambitny plan wsparcia stu dziesięciu imprez biegowych organizowanych w tym sezonie. Ponadto, polski dystrybutor aktywnie uczestniczy w różnego rodzaju imprezach sportowych, wchodząc w interakcje z licznym gronem instragramerów, youtuberów oraz przyjaciół śledzących facebookowy profil New Balance. Przedstawiciele New Balance Polska chętnie angażują się w internetowe działania marketingowe. Firma została ostatnio doceniona przez główną siedzibę za skuteczne działania Social Media.

Plasujemy się na drugim miejscu, zaraz po amerykańskich portalach społecznościowych. Jednak warto zauważyć, że przy tak wielkiej populacji Stanów Zjednoczonych, profil posiada 1 400 000 fanów. My natomiast, przy stosunkowo niewielkim państwie jakim jakim jest Polska, mamy już ponad 500 000 sympatyków naszego profilu Facebook – stwierdza Arkadiusz Kotula z nbsklep.pl

strona

Plany ekspansji offline

New Balance Polska działa na rynku krajowym od 20 lat, stale rozszerzając i unowocześniając pola swojej działalności. Firma rozwija się zarówno w zakresie sprzedaży online, uruchamiając nowe moduły i integracje w pełni mobilnym sklepie internetowym, jak i offline, otwierając kolejne stacjonarne salony sprzedaży.

Jeszcze kilka lat temu polski przedstawiciel marki New Balance posiadał około dziesięciu sklepów stacjonarnych. Pod koniec tego roku firma planuje prowadzić sprzedaż aż w czterdziestu punktach sprzedaży. Marka rozwija sieć sklepów Street Style. Na dzień dzisiejszy posiada dwa sklepy zlokalizowane w Rzeszowie, jeden w Jarosławiu oraz jeden w Stalowej Woli. W najbliższym czasie uruchomione zostaną kolejne sklepy, z których korzystać będą mogli mieszkańcy Podkarpacia. Marka wdrożyła  niedawno także sklep StreetStyle24.pl. Nowe sklepy multibrandowe posiadać będą szeroką ofertę produktową, łączącą usługi offline z online. W każdym sklepie znajdą się dwudziestosiedmiocalowe telewizory z dotykowym ekranem, dzięki którym klienci będą mogli zamówić wybrane obuwie z dostawą do domu lub odbiorem osobistym w dowolnym sklepie stacjonarnym.

Mimo wielu sukcesów, New Balance Polska nie spoczywa na laurach. Kierunkiem firmy jest rozwój działań omnichannel, które mają na celu powiększenie grona nowych sympatyków marki, a także pozwolą odbiorcom obuwia sportowego sprawnie przełączać się między różnymi kanałami sprzedaży.

Tagi

sprzedaż detaliczna B2C omnichannel


Zobacz również artykuły o podobnej tematyce

B2E, czyli skuteczne wsparcie organizacji pracy
B2E banner

Jak sprawić, by organizacja efektywnie funkcjonowała na współczesnym rynku? Każdy kto prowadzi firmę wie, że kwestia ta potrafi spędzać sen...

Aplikacja mobilna brakującym ogniwem omnichannel?
aplikacja mobilna

W 2018 r. strategia omnichannel wydaje się standardem. Wszystkie liczące się marki posiadające sieć sklepów stacjonarnych połączyły w większym lub...

Czy człowiek może być kolorem? Kapitał ludzki, jako największa wartość w organizacji
ludzie-1

Chcąc prowadzić innowacyjną i ponadczasową firmę należy bacznie obserwować indywidualne predyspozycje pracowników. Nie każdy z nich nadaje się do pracy...

Zobacz więcej wpisów
  • http://oferownik.pl Robert Marketingowiec

    Nie da się być mocnym we wszystkich kanałach komunikacji, trzeba sobie wypracować te które najbardziej się wybijają i się ich trzymać.

  • Marcin

    „Dawno temu skupialiśmy się na ważnych rzeczach, czyli rozwiązywaniu problemów i logice biznesowej. Dzisiaj jesteśmy prawie całkowicie skoncentrowani na abstrakcji i generalizacji.” – i to wszystko wina frameworków? Czy to wina cegieł i zaprawy że murarze krzywo wybudowali mur, czy jednak problemem było nieprofesjonalne podejście fachowców, którzy ubzdryngoleni przyszli do pracy? Nie możemy zrzucać winy na narzędzia, za to że źle tworzymy aplikacje. Powinniśmy raczej starać się dostrzec fakt, że problem leży w nas samych i spróbować go zrozumieć… oraz coś z nim zrobić. I na pewno nie jest metodą na ów problem podejście, że „powinniśmy używać PHP, a nie architektury do budowania aplikacji” – taki tok rozumowania jest idealnym dowodem na to jak wiele osób nie rozumie czym jest architektura. Architektura to nie framework! Posłużę się kolejnym odwołaniem do budownictwa: czy patrząc na kościół pierwsze co widzimy to to, z czego jest on zbudowany czy raczej jakie jest jego przeznaczenie. Albo: czy widząc bramę pierwszą naszą myślą jest „użyli cegieł z Castoramy i wkrętarki boscha” czy raczej „to jest brama – służy do tego by gdzieś wejść lub skądś wyjść”?
    To prawda – we współczesnym programowaniu zapominamy o logice biznesowej, ale nie jest to wina architektury, tylko raczej braku dyscypliny w nas samych – nie interesuje nas to, nas jara głównie fakt że piszemy np. w kotlinie bo to jest teraz modne. „Zrobię to na symfony, zapytania puszczę doctrinem a obiekty będę serializować jms’em” – to nie jest opis architektury, to lista zakupów – jakich narzędzi potrzebuję by zrealizować cel. Szkoda tylko, że przez to cel ląduje na drugim (albo i nawet dziesiątym) miejscu – a celem jest np. zbudowanie aplikacji do przechowywania dokumentów. Ale to nie decyzja twórców bibliotek/frameworków, że cel staje się dla nas mało istotny. To nie Fabien Potencier każe nam całą logikę wrzucać do akcji w kontrolerze, to nie Jonathan Wage podpowiada nam, by nasze biznesowe obiekty bezpośrednio wywoływały doctrine’a! To my, my programiści sami doprowadzamy do tego, że nasze aplikacje przypominają niestrawione resztki pokarmu które codziennie zostawiamy w porcelanowym ekspresie. I póki nie nauczymy się odseparowywać logiki biznesowej od narzędzi to dalej będziemy tworzyć legacy code.
    Co do argumentu, że niektóre z zależności mogą zostać po kilku latach porzucone i nie będą dalej rozwijane… serio? I proponujesz phpti jako alternatywę do twiga albo smarty? Wszystko może zostać po kilku latach porzucone, to do obowiązków programisty należy m.in. nie pozwolić na to, by moduły/komponenty nie były sprzężone z innymi elementami czy zewnętrznymi bibliotekami.
    A co do bogactwa wiedzy i tego co się dzieje pod maską – ogólnie nie powinno się używać narzędzi, których się nie rozumie: jak działają, dlaczego tak działają itp. By potem nie było sytuacji w stylu senior piszący od 5 lat w laravelu nie potrafi odpowiedzieć na rozmowie kwalifikacyjnej na pytanie „Co robi funkcja die()?”…

    TL;DR: nie zgadzam się 😉